Jak dziś wygląda droga klienta do lokalnej firmy
Zanim ktoś zadzwoni do wykonawcy ogrodzenia, hydraulika czy hurtowni materiałów budowlanych, sięga po telefon i wpisuje w Google nazwę usługi razem z miejscowością. W kilka sekund dostaje listę firm z ocenami, zdjęciami, godzinami otwarcia i numerem telefonu. Porównuje dwie albo trzy, wybiera tę, która wygląda wiarygodnie, i dzwoni. Cała decyzja trwa krócej niż zaparzenie kawy.
Jeśli w tym zestawieniu Twojej firmy nie ma, klient nie zastanawia się, dlaczego. Po prostu dzwoni do tej, która jest.
Polecenie też przechodzi przez Google
Możesz pomyśleć, że Ciebie to nie dotyczy, bo pracujesz na poleceniach. Polecenia wciąż działają i długo będą działać, zmieniło się jednak jedno: coraz rzadziej kończą się od razu telefonem. Klient dostaje od znajomego nazwę firmy i najpierw sprawdza ją w internecie. Chce zobaczyć, czym dokładnie się zajmujesz, jak wyglądają Twoje realizacje i czy inni Cię chwalą.
Jeśli po wpisaniu nazwy nie znajduje nic, część zaufania, które dostał od znajomego, po prostu się ulatnia. Znamy to z praktyki: współpracujemy z hurtownią, która powstała w 1990 roku i przez dekady obsługiwała klientów wyłącznie z poleceń. To nie jest firma bez dorobku. To firma, której dorobku przez długi czas nie było widać.
Strata, której nie pokazuje żadna faktura
Kiedy rośnie cena paliwa albo materiału, widzisz to od razu w kosztach. Kiedy klient nie może znaleźć Twojej firmy w internecie, nie dzieje się nic. Nie dostajesz powiadomienia, nie widzisz pustej pozycji w księgach i nie wiesz nawet, że ktoś Cię szukał. W papierach są przychody, faktury i koszty, ale nigdzie nie ma rubryki z klientami, którzy trafili do konkurencji. Skoro straty nie widać, łatwo uznać, że jej nie ma.
Nie będziemy wymyślać statystyk. Zamiast tego proste ćwiczenie: policz, ile jest warte jedno przeciętne zlecenie w Twojej firmie. Jeśli brak obecności w internecie kosztuje Cię choćby jednego klienta w miesiącu, sam podstawisz kwotę i zobaczysz, o jakiej skali mówimy w perspektywie roku.
Bądźmy szczerzy: pierwszy krok jest darmowy i zrobisz go sam
Wizytówka Google, oficjalnie Profil Firmy w Google, nic nie kosztuje i założysz ją samodzielnie. To ten prostokąt z mapą, godzinami otwarcia, telefonem i opiniami, który pojawia się po wpisaniu nazwy firmy albo frazy w rodzaju „skład budowlany Września". Nie potrzebujesz do tego agencji i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Uzupełniasz dane, dodajesz kilka zdjęć z pracy, prosisz dwóch czy trzech zadowolonych klientów o opinię i jesteś widoczny na mapie. Jeśli po przeczytaniu tego tekstu miałbyś zrobić tylko jedną rzecz, zrób właśnie tę.
Druga uczciwa uwaga: efekty nie przychodzą z dnia na dzień. Wizytówka i strona potrzebują tygodni, czasem miesięcy, żeby Google zaczął je regularnie pokazywać. I nie każda firma potrzebuje strony pilnie. Jeśli pracujesz na długoletnich kontraktach dla kilku stałych odbiorców i nie planujesz rosnąć, temat spokojnie poczeka. Ale jeśli zależy Ci na nowych klientach z okolicy, każdy miesiąc zwłoki działa na korzyść konkurencji.
Co dokłada strona, kiedy wizytówka już jest
Wizytówka sprawia, że klient Cię znajduje, ale odpowiada tylko na pytania, gdzie jesteś, kiedy pracujesz i pod jakim numerem Cię zastać. Strona odpowiada na pytanie, dlaczego warto wybrać właśnie Twoją firmę. To na niej klient sprawdza pełną ofertę, ogląda realizacje i znajduje odpowiedzi, zanim sięgnie po telefon. Dzwoni już częściowo przekonany, a rozmowa zaczyna się od terminu, nie od tłumaczenia, czym się zajmujesz.
Z naszego doświadczenia: firma budowlana działająca od 1995 roku odebrała pierwsze telefony z Google dwa tygodnie po starcie strony. Plac z kruszywami po trzydziestu latach działalności pokazuje dziś cały asortyment online, więc klient przyjeżdża po konkretny towar zamiast dzwonić z pytaniem, co jest dostępne. Wiele lat dobrej roboty to ogromny kapitał. Strona sprawia, że widzą go także ci, którzy jeszcze Cię nie znają.
Jeśli chcesz sprawdzić, jak Twoja firma wygląda dziś w Google i co dałoby się poprawić najmniejszym kosztem, umów się na 30 minut bezpłatnej rozmowy. Przejrzymy to razem, bez zobowiązań i bez handlowej presji.
Bez trudnych słów. Bez haczyków.